Witaj na MagazynDomowy.pl!

Witaj na forum MagazynDomowy.pl!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

co da nam Nowy Rok: złe łóżka w szpitalach i złe detergenty

Zgłoś nadużycie #1 7 stycznia 2012, 18:02

ewar avatar Posty: 3 Podziękowania: 0
Chciałam przedstawić Państwu 2 problemy, które w Polsce są zagrożeniem naszego zdrowia i życia nawet. Oba z tego samego powodu: złego dopasowania norm zdrowotnych do realnej rzeczywistości i jednocześnie braku właściwej wiedzy w społeczeństwie o istniejących zagrożeniach.
1) Pierwszy Problem.
1) Pierwszy sprawa jest prostsza, to mianowicie problem zdrowotny związany z materacami i łóżkami w szpitalach w naszym kraju.
Albowiem w niektórych szpitalach i domach opieki również mamy w Polsce materace na łóżkach dla pacjentów, na których nie każdy może leżeć. Zostały one sukcesywnie zmienione kilka lat temu , z dobrych na złe, i tłumaczono mi w tych szpitalach, że ma to miejsce jakoby dlatego że Unia Europejska dała normy higieniczne, które zmuszają Polskę do zmiany materacy w szpitalach. A przy okazji zmieniono jeszcze i łóżka. W rezultacie są w tej chwili w Polsce w szpitalach i domach opieki materace, które u niektórych powodują niektórym ludziom ból kręgosłupa oraz łóżka, na których nie można leżeć bez materaca, zaś leżenie na takim łóżku z materacem dla każdego jest niewygodne.
Materace są bowiem pokryte skajem, który nie ugina się pod ciężarem ciała jak tkanina, tylko napina się i napina kręgosłup, szczególnie u pewnej grupy osób ze szczególną budową kręgosłupa. Zaś nowe łóżka są zrobione nie ze sprężyn jak dawniej, lecz zespawane z metalowych prętów, co nie wymaga po prostu komentarza.
Tłumaczono mi w tych szpitalach, ze tak jest dlatego, że NFZ zakupił materace dla szpitali zgodne z higieniczną normą Unii Europejskiej za maksymalnie małe pieniądze. Tylko że okazało się, iż to wcale nie jest prawda, że to wina NFZ, gdyż niektóre szpitale za te same pieniądze z NFZ pokupowały dobre materace kryte tkaniną. Co zaś się tyczy norm, to po prostu Polski Komitet Normalizacyjny odpowiedział mi, że w Polsce nie ma norm dla materacy krytych skajem i dermą, zaś Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi, ze to jest wewnętrzna sprawa Polski.
Twierdzono w tychże szpitalach ze złymi materacami, że pozwolił im na to Naczelny Ortopeda Polski. Z tym że na początku, nakazał szpitalom trzymać w magazynkach inne materace dla tych pacjentów, którzy nie mogą leżeć na materacach krytych skajem. Ale okazało się, że jest niemożliwe przestrzeganie tego prawa w praktyce i wyegzekwowanie tego prawa przez pacjentów. Dlatego zrezygnowano z tego i od pewnego czasu nie ma żadnych innych materacy w szpitalach ani na salach ani w magazynach. Są tylko złe materace i złe łóżka, co personel szpitali tłumaczy płaczącym pacjentom normami Unii Europejskiej.
Pytałam się o te sprawę Naczelnego Ortopedy Polski prof. Andrzeja Góreckiego z Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu AM w Warszawie, ale nie odpowiedział nic. Liczę, że ta publikacja zmobilizuje go do jakiejś odpowiedzi i zajęcia stanowiska w tej sprawie.
W każdym razie winni SA i dyrektorzy szpitali i Minister Zdrowia i Naczelny Ortopeda Polski i wszyscy decydenci, którzy mogli coś przedsięwziąć, a nie zrobili tego – bo po prostu to odpowiednia norma powinna zakazywać posiadania takich materacy w miejscach publicznych. Apeluję o to do Ministra Zdrowia i Sejmu, apeluję również do popularyzatorów zdrowia o nagłośnienie problemu.
Walczmy razem o to, żeby we wszystkich szpitalach i domach opieki w Polsce były zdrowe materace, żeby nikomu nie zniszczono więcej kręgosłupa złym materacem, tak jak zniszczono mnie.

Bo np. rezultacie ja będąc w szpitalu po pożarze ponad rok temu dostałam już po 2 tygodniach bardzo dużego bólu pleców. Stąd zmuszona byłam zdjąć materac z łóżka. Ale okazało się, że łóżko nie jest ze sprężyn, tak jak było zawsze, tylko zespawane z metalowych prętów i leżenie na nim bez materaca też sprawiało ogromny ból, tylko inny. Z konieczności leżałam na prętach metalowych 2 miesiące, bo ten ból był mniejszy. I w rezultacie odbiłam sobie płuca od prętów metalowych. Musiałam położyć materac i znowu dostałam bólu kręgosłupa, a miałam już kaszel od metalowych prętów i moczyłam się od tego strasznego kaszlu. W rezultacie wypisano mnie z bólem kręgosłupa, kaszlem i moczeniem się. Kaszel i moczenie przeszły mi w domu po 2 miesiącach, ale ból kręgosłupa nie przeszedł. Boli mnie często strasznie kręgosłup, gdy leżę lub siedzę, przez to nie mogę pracować ani spać, i ciągle zmuszona jestem brać środki przeciwbólowe, które już przestają działać.
Ortopeda stwierdził u mnie trwałe zmiany przeciążeniowe i nakazał oszczędnościowy tryb życia, na który mnie po prostu nie stać. I nic tych zmian już nie usunie, a dlatego boli najbardziej gdy leżę, bo zmiany te powstały od napinania się skaju na złym materacu w szpitalu podczas leżenia. I przez to nie mam wytchnienia w bólu kręgosłupa, bo boli i jak stoję i jak siedzę i jak leżę, czyli w każdej pozycji. Zostałam kaleką ze strasznym cierpieniem i nie ma komu i nie ma nawet jak dostać za to odszkodowania i renty.
A co jest najgorsze, to fakt, ze jeśli będę jeszcze raz w szpitalu w Polsce, a zapewne mnie to jeszcze w życiu nie minie, to będę mieć takie same materace i łóżka, i jeszcze gorszy ból, bo będzie się nakładał na kalectwo. I kalectwo jeszcze urośnie.
I na dodatek ja nie jestem jedyną ofiara złych materacy i łóżek, spotkałam wiele osób, które na to również płakały. I typową sytuacją jest w polskich szpitalach pacjent chodzący za pielęgniarkami żebrzący o inny materac oraz pielęgniarki odpowiadające ze złością, ze innych materacy nie ma.
Walczmy więc razem, jeszcze raz apeluję. o dobre materace we wszystkich polskich szpitalach. Niech opinia publiczna wie o problemie i wymoże na tych, którzy powinni zapobiegać powstawaniu kalectw od materacy odpowiednie ku temu działania.
2) Drugi Problem.
Drugi problem dotyczy złych detergentów (tj., detergentów, które są silnymi alergenami) w handlu powszechnym w Polsce. Jest to problem podwójny:
- z jednej strony ja i inne osoby uczulone na złe detergenty są zagrożone śmiercią, gdy znajdą się w szpitalu w Polsce,
-a z drugiej strony zagrożone jest przez złe detergenty i złe kosmetyki zdrowie wszystkich rodzących się w Polsce dzieci.
Zacznę od tego drugiego aspektu tego problemu, bo jest on powszechniejszy.
Złe detergenty są zasadniczo produkowane tylko przez zachodnie firmy dla krajów wschodu i częściowo przez kraje wschodnie same dla siebie na wzór tamtych. Moi znajomi z Anglii nazywają to zjawisko „zbrodnią zachodu na narodzie polskim”. Dlatego tak to nazywają, gdyż 80lat temu zaczęło się rodzić bardzo dużo alergicznych dzieci w krajach zachodnich. I po tym zjawisku naukowcy znaleźli jego przyczynę. Stwierdzono mianowicie, iż:
„Jeśli rodzic jest alergikiem, to jest 80% szans, że dzieci też będą alergikami. A jeśli rodzice nie są alergikami, to dzieci powinny być zdrowe tak samo jak rodzice. Ale jeśli zdrowa matka w czasie ciąży używa złych detergentów albo złych kosmetyków, tj. takich, które są silnymi alergenami, i dostanie od nich choćby najmniejszej wysypki, to powstanie natychmiast 80% szansy, że dziecko zdrowych rodziców urodzi się jednak alergiczne, czyli kalekie. A bez złych kosmetyków i detergentów te dzieci urodziłyby się zdrowe”
I kiedy po 1990r. zaczęły się masowo rodzić dzieci alergiczne w Polsce – to to zjawisko mogło nie mieć miejsca w Polsce w ogóle. Dlatego że przyczyny tego zjawiska są już znane od dawna na świecie i można było przyczyn tych po prostu uniknąć. Gdyby w Polsce dbano o dobre detergenty i kosmetyki, tak jak dba się teraz na zachodzie, to dzieci rodziłyby się zdrowe i społeczeństwo polskie nie stało by się alergiczne. Społeczeństwo zachodnie jest już alergiczne, mimo że o to dba, gdyż zaczęto dbać za późno. Po prostu zanim poznano przyczynę zjawiska, już społeczeństwo stało się alergiczne i dbanie tylko zmniejsza alergię i zapewnia bezpieczeństwo alergikom, ale procesu alergizacji społeczeństwa zachodu nie cofnie. Polskie społeczeństwo zaś mogło być zdrowe, gdyż od początku wiedziano, czego należy unikać. Lecz po prostu tego nie unikano.
Zaś przyczyną braku ostrożności jest brak wiedzy społeczeństw post-komunistycznych, spowodowane interesem firm zachodnich sprzedających tu swoje złe detergenty i kosmetyki oraz korupcją w krajach post-komunistycznych i możliwością wyrobioną przez komunizm sterowania informacją społeczną. Stąd polskie matki na co dzień i również w czasie ciąży kupują złe detergenty i kosmetyki, okaleczając w ten sposób własne dzieci, przez to że nie rozumieją, nie wiedzą, co robią.
Określa się fakt rodzenia się masowo alergicznych dzieci również w Polsce, świat nazywa to „zbrodnią zachodu na narodzie polskim”. Ale faktycznie wina jest również po stronie samych Polaków, gdyż nie umiemy się przed tą zbrodnią obronić, a powinniśmy. Przerwijmy więc teraz to zaklęte koło i zróbmy coś, żeby nam dzieci nie okaleczano. Mówmy przede wszystkim wszystkim o tym problemie, uczmy młodzież i całe społeczeństwo o tym zagrożeniu.

Ja urodziłam się alergikiem właśnie z tego powodu, że moja matka w czasie ciąży miała dużo do czynienia ze złymi detergentami, chociaż nie musiała, ale nie wiedziała co robi swojemu dziecku. W czasie swojego życia jako alergik uczulałam się na wiele rzeczy, a ponieważ moja matka używała złych detergentów stale, uczuliłam się na nie i to bardzo mocno. Kiedyś od tego, że matka kupiła zły detergent, ponieważ w sklepie nie było dobrych, i przyniosła go do domu, dostałam wstrząsu anafilaktycznego i uratowało mi życie pogotowie, które przyjechało do domu. Od tej pory nie mogę przynieść do domu złego detergentu, bo natychmiast się duszę, a od wejścia do sklepu ze złymi detergentami zawsze dostaję uczulenia i meczę się całą noc.
Ale ponadto, gdy byłam w szpitalu, inni pacjenci kupowali złe detergenty i trzymali w szafkach, żeby uprać bieliznę. Podobnież jest zabronione posiadanie detergentów w szpitalu regulaminem szpitalnym, ale nikt tego regulaminu nie zna i nikt mi nie wierzy, gdy mówię, że jest to zabronione, bo społeczeństwo nie rozumie przyczyny takiego zakazu. I gdy byłam w szpitalu w 2001r. dostałam wstrząsu anafilaktycznego od proszku do prania posiadanego przez pacjentów. Nie udzielono mi nawet pomocy, mimo że zadzwoniłam na pogotowie i pani z pogotowia błagała pielęgniarki, żeby poprosiły o pomoc dla mnie lekarza dyżurnego. Byłam 2 dni bez przytomności w szpitalu, a nikt mi pomocy nie udzielił. Przeżyłam cudem, gdyż wstrząs anafilaktyczny jest w 97% śmiertelny i po tym napisałam podanie do dyrektora szpitala, a nie dostałam żadnej odpowiedzi. Gdy byłam po kilku latach znowu w szpitalu, znowu był ten sam problem zagrożenia życia i znowu dusiłam się od proszku posiadanego przez pacjentkę. Cudem nie dostałam wstrząsu. Za każdym moim pobytem w szpitalu byłam i będę zagrożona śmiercią od złych detergentów.
I będę zagrożona śmiercią ja i inni alergicy poucz ulani na złe detergenty w miejscach publicznych, dopóki w Polsce będą dopuszczone do handlu mocno uczulające detergenty, co jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do ochrony życia i zdrowia wielu obywateli.
A najgorsze, że w interesie firm sprzedających złe detergenty i kosmetyki i przez ich „zapobiegliwość”, w Polsce ani normy ani wiedza społeczeństwa nie wykluczają niebezpiecznych środków chemicznych z powszechnego handlu. Zacznijmy się wiec wreszcie jakoś bronić i nauczmy się bronić całe społeczeństwo, a szczególnie naszą młodzież.
Przede wszystkim niech społeczeństwo wie, jakie kosmetyki są złe, tj. są alergenami. To te mocno pachnące, które SA alergenami z 2 powodów. Po pierwsze są one zrobione z bardzo złych komponentów i po to się je napachnia, żeby nie śmierdziały. A po drugie taka ilość substancji zapachniającej już sama w sobie powoduje alergie, bo substancje napachniające właśnie mocno uczulają wszystkie. I takie kosmetyki zachód produkuje dla wschodu, zaś polskie wszystkie są niezłe, a mamy nawet idealne takie jak Bambino czy Eris. Z detergentami jest dużo gorzej, bo prawie wszystkie produkowane przez zachód dla wschodu, jak i polskie są złe, a jedyne które znam, ze są nieuczulające, to Jelp i Kindy. Innych zupełnie nieuczulających chyba w tej chwili o zgrozo nie ma w Polsce w handlu, a przecież i u nas, tak jak w innych krajach, wszystko co w handlu powinno być zdrowe. Wiec przynajmniej patrzmy, czy dany produkt ma atest Instytutu Matki i Dziecka lub Centrum Zdrowia Dziecka i używajmy tylko takich. No i żądajmy Państwo wyjaśnienia sprawy i odpowiednich działań zapobiegawczych od ministra zdrowia, bo jeśli będzie na to zapotrzebowanie społeczne, to będzie musiał coś zrobić.
Z poważaniem
Dr Ewa Rydzyńska

Zgłoś nadużycie #2 14 kwietnia 2015, 15:07

Dominer Dominer awatar Posty: 3 Podziękowania: 0
takie są szpitale, ale to wszystko że nie mają kasy

Zgłoś nadużycie #3 22 stycznia 2016, 13:18

rarko avatar Posty: 22 Podziękowania: 0
Zgadazam się.